Od ucznia, który w wieku 16 lat postawił wszystko na własną drogę, do zbudowania biznesu, który obsłużył ponad 100 firm przed 18 rokiem życia i misji zmiany edukacji przedsiębiorczej w Polsce.
Chciałbym podzielić się z Tobą moją historią - historią tego, jak wyglądała moja droga od pierwszych pomysłów tworzonych jeszcze jako dziecko, przez budowanie własnych biznesów, aż do momentu, w którym zrozumiałem, że największą wartością nie jest stworzenie jednej firmy. Największą wartością jest stworzenie systemu, który pozwoli innym ludziom zrobić to samo.
Zanim jednak przejdziemy dalej, jest jedna rzecz, którą chcę, żebyś wiedział. Wszystkie moje decyzje od wielu lat prowadzi jedna misja: zreformować system edukacji i zwiększyć przedsiębiorczość w Polsce. Za chwilę dowiesz się dlaczego.
Początki
Moja historia zaczyna się niedaleko Poznania. To właśnie tam się urodziłem i spędziłem pierwsze lata życia.
Dorastałem w małym miasteczku, gdzie wszystko wydawało się spokojne i przewidywalne. Jednak od początku moje życie wyglądało trochę inaczej.
Gdy miałem 5 lat, straciłem tatę. A moja mama - moja najlepsza przyjaciółka i bohaterka - pracowała, ile tylko mogła, żeby się mną zaopiekować, więc większość czasu spędzałem z babcią.
To dzięki nim bardzo wcześnie zrozumiałem jedną rzecz: życie nie zawsze daje gotowy scenariusz. Czasami trzeba stworzyć go samemu.
Mimo że wychowywałem się w małym mieście, od najmłodszych lat ciekawiło mnie to, co znajduje się poza moim najbliższym otoczeniem. Chciałem wiedzieć, jak działają rzeczy. Jak powstają nowe technologie. Jak ludzie tworzą rozwiązania, których wcześniej nie było.
Nigdy nie potrafiłem zaakceptować odpowiedzi „Tak już jest”. Zawsze pytałem: „Dlaczego nie można zrobić tego inaczej?”.
Kilka lat później po raz pierwszy zobaczyłem, że moje pomysły mogą mieć realną wartość. Jako kilkunastoletni chłopak wziąłem udział w międzynarodowym konkursie technologicznym i zdobyłem drugie miejsce.
Dla wielu osób byłby to po prostu wynik. Dla mnie był to moment, który zmienił sposób, w jaki patrzyłem na świat. Po raz pierwszy zrozumiałem, że nie trzeba czekać, aż ktoś stworzy dla mnie możliwości - można samemu coś wymyślić, zbudować i sprawić, że inni to zauważą.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, dokąd mnie to zaprowadzi. Nie wiedziałem, że kilka lat później ta sama potrzeba tworzenia doprowadzi mnie do świata biznesu. Ale właśnie wtedy pojawiła się pierwsza myśl:
„Może moja droga nie musi wyglądać tak, jak u wszystkich innych.”
Ciemne dni
Z czasem coraz wyraźniej czułem, że standardowa ścieżka wybierana przez większość osób nie jest moją drogą. Szkoła, kolejne etapy edukacji, a potem bezpieczna praca - dla wielu był to naturalny kierunek.
Ja jednak coraz częściej zadawałem sobie jedno pytanie:
„Czy naprawdę tak musi wyglądać moje życie?”
Nie chodziło o to, że nie chciałem się uczyć. Wręcz przeciwnie - zawsze chciałem rozumieć więcej. Tyle że wolałem uczyć się rzeczy, które można wykorzystać w praktyce.
Chciałem wiedzieć, jak powstają firmy. Jak ludzie zamieniają pomysły w rzeczywistość. Jak tworzy się coś własnego.
Im bardziej zagłębiałem się w ten świat, tym mocniej rozumiałem, że odpowiedzi, których szukam, nie znajdę wyłącznie w szkolnych ławkach. Musiałem zacząć szukać ich sam. I właśnie wtedy zaczął się mój pierwszy kontakt ze światem biznesu.
Pierwszy biznes (nieudany)
Moim pierwszym prawdziwym zetknięciem ze światem pieniędzy i niezależności były rynki finansowe. Zafascynował mnie świat inwestowania. Wydawało mi się, że znalazłem odpowiedź na pytanie, które coraz częściej pojawiało się w mojej głowie: jak stworzyć coś własnego i zbudować swoją przyszłość.
Zacząłem poświęcać ogrom czasu na naukę. Analizowałem rynki, poznawałem mechanizmy inwestowania i próbowałem zrozumieć, jak ludzie budują majątek. Szybko jednak przekonałem się, że sama ambicja nie wystarczy.
Popełniłem błędy. Podejmowałem decyzje, których konsekwencji wtedy jeszcze nie rozumiałem. Postawiłem zbyt wiele na jedno aktywo. I straciłem pieniądze.
Ta porażka nauczyła mnie jednej z najważniejszych lekcji w życiu: nie da się budować przyszłości na jednym ruchu, jednej decyzji czy jednym szczęśliwym trafie. Prawdziwa wartość powstaje wtedy, gdy potrafisz tworzyć coś dzięki swoim umiejętnościom.
Dlatego zacząłem szukać problemów, które mogę realnie rozwiązać. Coraz bardziej interesował mnie świat biznesu. Analizowałem firmy i zauważyłem coś, czego wcześniej nie dostrzegałem: wiele małych i średnich przedsiębiorstw miało świetne produkty, ale brakowało im systemów i procesów, które pozwalałyby rosnąć szybciej.
Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że właśnie ten problem stanie się fundamentem mojej przyszłości.
Miałem 16 lat, gdy pojawiła się pierwsza okazja, by sprawdzić to w praktyce. Jedna z poznańskich firm potrzebowała pomocy w uporządkowaniu procesu sprzedaży. Zaproponowałem wdrożenie systemu, który miał pomóc im lepiej zarządzać tym obszarem. I wtedy padło pytanie:
„Ile to będzie kosztować?”
Szczerze? Nie wiedziałem. Nigdy wcześniej nie sprzedawałem żadnej usługi. Nie umiałem wycenić swojej pracy. Po chwili namysłu podałem pierwszą cenę: 300 zł.
Moja pierwsza oferta - jeszcze za 300 zł.
Tak wyglądało moje pierwsze wdrożenie dla firmy. Dla wielu osób była to niewielka kwota. Dla mnie jednak - coś znacznie większego. Po raz pierwszy zobaczyłem, że wiedza, którą zdobywałem godzinami, może rozwiązać realny problem realnego biznesu. Po raz pierwszy mogłem powiedzieć:
„Mam klienta.”
Właśnie wtedy zrozumiałem, że być może znalazłem swoją drogę.
Punkt zwrotny
Pierwsze wdrożenie za 300 zł dało mi coś znacznie cenniejszego niż pieniądze. Był to dowód, że potrafię tworzyć rozwiązania, które mają realną wartość dla prawdziwego biznesu.
Ale jeden klient mógł być przypadkiem. Chciałem sprawdzić, czy jestem w stanie zbudować na tym coś większego. Zacząłem rozmawiać z kolejnymi przedsiębiorcami. Analizowałem ich firmy. Szukałem problemów, które mogę pomóc rozwiązać.
I bardzo szybko zauważyłem jedną rzecz. Wiele małych i średnich firm miało świetne produkty oraz ogromny potencjał, ale brakowało im odpowiednich systemów, technologii i procesów, które pozwoliłyby im rosnąć szybciej. Właśnie tam zobaczyłem swoją szansę.
Nie chciałem być kolejną osobą, która po prostu sprzedaje usługi. Chciałem pomagać firmom budować rozwiązania, które realnie zmieniają sposób ich działania.
Z czasem jedno wdrożenie przerodziło się w kolejne projekty. Kolejni klienci zaczęli pojawiać się coraz częściej. A zanim skończyłem 18 lat, pracowałem już z ponad 100 firmami.
Największa zmiana nie wydarzyła się jednak w liczbie klientów. Wydarzyła się w moim sposobie myślenia. Zrozumiałem, że największą wartością nie jest stworzenie jednej firmy - największą wartością jest stworzenie systemu, który pozwoli innym ludziom zrobić to samo.
I wtedy pojawiło się pytanie, które zmieniło kierunek całej mojej drogi:
Czy chcę tylko budować własne biznesy, czy wykorzystać swoje doświadczenie, aby pomóc innym ludziom stworzyć ich własne?
Rozstanie ze szkołą
W pewnym momencie stanąłem przed decyzją, której wcześniej w ogóle nie brałem pod uwagę. Z jednej strony była szkoła - bezpieczna ścieżka, którą wybierała większość. Z drugiej strony był biznes, który zaczynał nabierać rozpędu.
Kolejni klienci. Kolejne projekty. Coraz więcej dowodów na to, że może istnieć inna droga.
Odejście ze szkoły nie było jednak łatwą decyzją. To nie była tylko korekta planu. To było postawienie wszystkiego na jedną kartę.
Pamiętam moment, kiedy po raz pierwszy poważnie zacząłem o tym myśleć. Największe pytanie nie brzmiało „Czy dam radę?”, tylko „Czy podejmuję właściwą decyzję?”.
Myślałem o swojej mamie. O wszystkim, co zrobiła, żeby dać mi możliwości, których sama nigdy nie miała. O tym, czy moja decyzja nie będzie wyglądała jak odrzucenie drogi, którą dla mnie zbudowała.
Wtedy zrozumiałem jedną rzecz. Nie uciekałem od nauki - po prostu znalazłem inny sposób, żeby się uczyć. Zamiast przygotowywać się do przyszłego życia, chciałem zacząć je budować.
Dlatego podjąłem decyzję, która zmieniła wszystko. Odszedłem ze szkoły.
Budowanie prawdziwego biznesu
Po odejściu ze szkoły jeszcze mocniej skupiłem się na rozwijaniu swojej działalności. Zaczęły zgłaszać się kolejne firmy, a każdy projekt uczył mnie coraz więcej o tym, jak naprawdę funkcjonują przedsiębiorstwa.
Z czasem zauważyłem pewien wzorzec. Wiele firm miało świetne produkty i ogromny potencjał. Problem leżał gdzie indziej - brakowało im odpowiednich systemów, procesów i technologii, które pozwoliłyby działać szybciej i efektywniej.
Widziałem zespoły, które traciły dziesiątki godzin na zadania, które można było zautomatyzować. Widziałem też firmy, które chciały wykorzystać nowe technologie, ale nie wiedziały, od czego zacząć.
Wtedy zacząłem coraz głębiej interesować się sztuczną inteligencją i automatyzacją. Zrozumiałem, że przyszłość nie będzie należała wyłącznie do firm z najlepszymi produktami. Będzie należała do tych, które potrafią najlepiej wykorzystać technologię.
Wtedy narodziła się wizja stworzenia agencji wdrożeniowej AI i automatyzacji. Nie kolejnej firmy sprzedającej narzędzia, tylko zespołu, który pomaga przedsiębiorstwom dobrać właściwe rozwiązania i wdrożyć je w praktyce.
Bo sama technologia nie zmienia firm. Zmieniają je ludzie, którzy potrafią wykorzystać ją do rozwiązywania realnych problemów.
I właśnie wtedy zacząłem dostrzegać kolejny problem. Technologia rozwijała się szybciej, niż ludzie byli w stanie za nią nadążyć. Firmy potrzebowały wdrożeń, a rynek - ludzi, którzy potrafią je realizować. To odkrycie miało stać się początkiem kolejnego etapu mojej historii.
Start mojej wizji
Wraz z rozwojem mojej agencji coraz więcej osób zaczęło interesować się tym, co robię. Pokazywałem swoją drogę: budowanie biznesu od podstaw, pracę z firmami i wykorzystywanie technologii do rozwiązywania realnych problemów.
Z czasem zaczęły pojawiać się pytania: „Jak nauczyłeś się tego wszystkiego?”, „Jak zdobyłeś pierwszych klientów?”, „Jak mogę zacząć budować coś własnego?”.
Na początku wydawało mi się to dziwne. Przecież po prostu robiłem to, co robiłem od lat - uczyłem się w praktyce, rozwiązywałem problemy firm i budowałem rozwiązania.
Ale z czasem zrozumiałem jedną rzecz. Problemem nie był brak ambicji. Problemem był brak praktycznej ścieżki, która pokazywałaby młodym ludziom, jak zamienić wiedzę i technologię w realny biznes.
Wtedy pojawiła się myśl: a co, gdybym stworzył system, który pozwoli innym przejść tę samą drogę? Nie kolejny kurs pełen teorii, lecz praktyczną metodę - krok po kroku - opartą na rzeczywistych doświadczeniach.
I właśnie wtedy narodziła się pierwsza wizja Business Navigatora.
Reformowanie systemu
W pewnym momencie zrozumiałem, że stworzyliśmy coś znacznie większego niż sam program. GrowYourBusiness stało się miejscem dla ludzi, którzy nie chcą jedynie zdobywać wiedzy. Chcą budować. Tworzyć. Szukać własnej drogi.
Jeszcze przed oficjalną premierą programu ponad 300 osób zdecydowało się zaufać tej wizji.
Wtedy uświadomiłem sobie coś ważnego. Problemem nie jest brak ambicji. Problemem jest brak praktycznej edukacji, która pokazuje, jak przekuwać pomysły w realne działania.
Dlatego moja misja stała się większa niż stworzenie kolejnej firmy. Chcę pomóc wychować pokolenie ludzi, którzy nie będą tylko szukać możliwości - będą je tworzyć.
GrowYourBusiness nigdy nie miało jednak powstać w oderwaniu od rzeczywistości. Dlatego wciąż rozwijamy również naszą firmę technologiczną, wdrażając systemy AI i automatyzacje w prawdziwych przedsiębiorstwach. Bo nie chcę uczyć teorii - chcę przekazywać rozwiązania, które najpierw zostały sprawdzone w praktyce.
Firma i wizja
W pewnym momencie zrozumiałem, że największy wpływ nie powstaje wtedy, gdy sam budujesz kolejną firmę. Powstaje wtedy, gdy tworzysz system, który pozwala innym zrobić to samo.
Właśnie dlatego powstało GrowYourBusiness. Nie jako kolejny kurs, ale jako odpowiedź na problem, który widziałem przez lata. W Polsce nie brakuje ambitnych ludzi - brakuje im jednak praktycznej ścieżki, która pokaże, jak zamieniać pomysły w realne biznesy.
Naszą misją stało się zwiększanie przedsiębiorczości w Polsce poprzez edukację opartą na praktyce, a nie na samej teorii.
GrowYourBusiness nigdy nie miało jednak istnieć w oderwaniu od prawdziwego biznesu. Dlatego równolegle rozwijamy firmę technologiczną, która wdraża systemy AI i automatyzacje dla małych i średnich przedsiębiorstw. To właśnie tam każdego dnia testujemy rozwiązania, które później przekazujemy dalej.
Wierzymy, że najlepsza edukacja powstaje wtedy, gdy najpierw coś działa w rzeczywistym świecie, a dopiero później można nauczyć tego innych.
Niedokończone sprawy
To była niezła jazda, ale ja dopiero zaczynam.
GrowYourBusiness.pl ma się rozkręcić - i jest jedna osoba, którą chcę rozwijać razem z nim.